środa, 11 listopada 2015

Wywód zagubionej duszy

Coś dziwnego się dzieje. Zastanawiam się, czy napisać. Moje serce się wyrywa i błaga mnie o napisanie do Niego choć kilku prostych słów, na przykład „Kocham Cię” lub „Dobranoc”. W zasadzie mogłoby to być cokolwiek. Jakkolwiek dać o sobie znać. Jednak nie chcę się narzucać. Pewnie w tym momencie w coś gra, a gra jest ważna. Ważniejsza niż ja. Mogłam się tego domyślić już na samym początku. Nie jestem do niczego potrzebna. Jestem tylko takim sobie dodatkiem o średniej urodzie. W zasadzie, to mogłoby mnie nie być. Chociaż, jakby pomyśleć to jestem tylko tak jakby mnie nie było. Czy to moja wina? Być może. Ale ja (jak to ja) wolę myśleć, że to jego wina. Bo niby czemu nie? Nie czuję się najlepiej. Jestem opanowana przez jakieś niespotykane dotychczas uczucie. Boli mnie głowa, słabo mi, mam mroczki przez oczami, tracę kontakt z rzeczywistością. Może to przez stres. Może po prostu zostałam sama. Niby z ludźmi a jednak sama. Dlaczego „po prostu”? To przecież nie jest takie proste. Zmieniłam miasto, w którym spędzam całe dnie, zmieniałam ludzi wokół siebie, zmieniłam prawie wszystko. A może to wszystko samo się zmieniło? Może nie byłam potrzebna do tej zmiany i stała się ona poza moją świadomością? Tak też może być.

Znowu spojrzałam na ekran, gdzie wciąż widnieje moja ostatnia wiadomość. Od niego żadnego odzewu. Zrobiłam coś nie tak? To dlatego jestem tak traktowana? Może to ja Go tak traktuje, dlatego otrzymuje to samo? Nie wiem. Wiem, że jedyne, czego teraz potrzebuje, to wsparcie. Potrzebuję osoby, która zawsze będzie w pogotowiu. Mam na myśli inną osobę, niż moja mama. Osobę w mniej więcej w moim wieku, która może mieć podobne rozterki do moich. Ale niestety nie mam nikogo takiego. Znaczy, teoretycznie, mam Jego, ale czuję, że każdego dnia coraz bardziej się od siebie oddalamy. Mam wrażenie, że stajemy się coraz bardziej sztuczni i monotonni. Czuję… jakbyśmy nic już nie czuli. A przynajmniej ja nic nie czuję. Mam taka zupełną pustkę wewnątrz siebie. Zupełne nic. Czarna dziura. Wszystko wyparowało.
Czy to możliwe wypalić się po miesiącu związku? Czy to trochę nie za wcześnie? To uczucie było niczym erupcja wulkanu, który był uważany za nieaktywny, aż pewnego dnia wybucha z tak wielką siłą, że przykrywa lawą i popiołami okoliczne miasto. Dokładnie tak. Pojawiło się nagle. Teraz chyba zaczynam dostrzegać straty. Czyżbym znowu straciła serce? To zabawne, że czuję, że je posiadam, tylko wtedy gdy ktoś je łamie, bądź- co gorsza- wyrywa je wprost z mego wnętrza.
Chcę płakać. Chcę się rozpłakać jak malutkie dziecko. Nie wiem czemu.


Chyba po prostu kocham.  

środa, 23 września 2015

Dwie dusze

oh widzisz go?
TO ON! PODEJDŹ! POGADAJ!
lepiej nie. siedź spokojnie i tak dla niego nic nie znaczysz
PODOBASZ MU SIĘ
uważa cię za brzydką
UWIEDŹ GO. ROZKOCHAJ I PORZUĆ.
powiedz mu, że go kochasz.
NIECH CIERPI
powiedz, że cierpisz.
MIŁOŚĆ? SZCZĘŚCIE? A CO TO TAKIEGO?
przecież chcesz tylko być szczęśliwa
W TYCH CZASACH NIE MA MIEJSCA NA UCZUCIA
porozmawiajcie o tym, co czujecie.
LICZY SIĘ TYLKO SEKS I PIENIĄDZE
powiedz, że nie chcesz jego pieniędzy i chcesz zaczekać z seksem.
GŁUPIA! ŻAŁOSNA! CO CI PO TYM WSZYSTKIM?
a tobie co? czujesz się lepiej kiedy mówisz, że nic nie czujesz? dobrze wiesz, że to kłamstwo
JA NAPRAWDĘ NIC NIE CZUJE. NIE MAM SERCA.
 znam cię dobrze. masz serce. my mamy serce. ale ono jest delikatne, jak ja. dlatego je odrzucasz. skończ z tym. porzuć swoją zbroję.
NIE!
dlaczego?
NIE CHCĘ ZNOWU TEGO PRZECHODZIĆ! NIE CHCĘ ZNÓW CIERPIEĆ!
dlatego sprawiasz ból innym? zamykając się na cierpienie, zamykasz się też na szczęście. nie chcesz być szczęśliwa?
CHCę...
to chodź tu. zbliż się. WidzisZ Jak BliSko mNie juŻ jEsteś?
TaK...
OdroBiNa ZrozuMieNia mOże WSZYSTKO zMienić.
ŻyjMy RaZeM
PROSzę,
KOCHAM CIĘ
ja ciebie też

Tylko popatrz

Spójrz na mnie.
No, proszę, spójrz!
Widzisz to? Widzisz?!
To twarz ukrywająca cierpienie.
Twarz z kamienia.
Twarz wrednej suki, która wcale nią nie jest.
Twarz prawdziwej egoistki, która nie chce nią być.
Twarz kobiety z popękanym sercem.
Lub bez niego

wtorek, 22 września 2015

Królowa

Spojrzała w bok.
Zobaczyła siebie.
Zobaczyła siebie jako niezwykle seksowną kobietę czekającą na mężczyznę, który ją posiądzie.
Niezwykle władcza, 
wyuzdana kobieta.
Jej wzrok mówi: "Ja tu rządzę!".
Nikt nie narzuci jej swojego zdania.
Każda czynność, wykonana przez jej partnera, była wcześniej starannie przeanalizowana. 
Jedynie jemu zdawało się, że jest nieprzewidywalny.
Ona wiedziała o wszystkim.
O wszystkim co myśli.
O wszystkim co czuje.
O wszystkim co planuje.
Królowa w swej własnej postaci.
Królowa jej mężczyzny. 
Królowa namiętności.
Królowa pożądania.
Pani w jej łożu rozkoszy. 

Wtedy

Gdy miłość staje się czysta.
Gdy chcesz jedynie bliskości psychicznej.
Gdy fizyczność to pozostałość po wcześniejszych latach.
Kiedy czujesz się przytulana przez cały świat gdy tuli Cię TA OSOBA.
Gdy po wielu miesiącach bez uczuć nagle masz ochotę płakać jak dziecko bez żadnego powodu.
Gdy mimo wszystko czujesz się znowu szczęśliwa.
Gdy robisz to, co daje Ci szczęście bez patrzenia na konsekwencje.
Wtedy właśnie wiesz, że kochasz.


O wiele lepiej być samemu, niż być w związku, który Cię nie uszczęśliwia.
O wiele lepiej.
Ale gdy znajdziesz kogoś, kto nie robiąc nic sprawia, że wypełnia Cię szczęście,
wtedy wszystko inne przestaje mieć znaczenie.

niedziela, 7 czerwca 2015

Jutro

nie udało się
nie poszło tak jak chciałaś
uspokój się
nie musisz mieć wszystkiego
to nie był dobry cel
komuś innemu jest to bardziej potrzebne
nie martw się
dla Ciebie zarezerwowane jest coś innego
nie wszystko musi być tak jak chcesz
może Bóg ma inny plan
daj Mu pokazać Jego pomysły
nie zamykaj się
jutro jest nowy dzień
jutro pojawią się nowe problemy
nowe decyzje
nowe sprawy
nowi ludzie
podobno jutro nigdy nie następuje
tak naprawdę jutro jest zawsze
każdy dzień był jakimś poprzedzony
każdy dzień jest przeszłym jutrem
nie bój się
dasz radę
bądź silna
bądź sobą
bądź piękna
jutro niesie tajemnice
poznasz je jutro
jestem z Tobą
nigdy Cię nie opuszczę
trzymaj się mocno
O! nadeszło wczorajsze jutro
żegnaj

Zawsze

Zawsze w cieniu ładniejszych koleżanek.
Zawsze w cieniu fajniejszego brata.
Zawsze w cieniu słodszej siostry.
Zawsze w cieniu popularniejszego chłopaka.
Zawsze w cieniu każdego znajomego.
Zawsze gorsza.
Zawsze nudniejsza.
Gorsza nawet od najgorszej osoby na świecie.
Doceniająca starania innych
a jednak gorsza.
Dająca szansę
a jednak gorsza.
Pomagająca spełniać marzenia
a jednak gorsza.
Potencjalnie inteligentniejsza
a jednak gorsza.
Wiecznie ukryta po stronie mroku.
Wiecznie próbująca się wydostać.
Niedostrzegalna.
Zawsze większe światło przysłania jej blask.
Zawsze schowana
bojąca się strachu
bojąca się smutku
bojąca się życia
W nadziei na lepsze snująca marzenia.
Nikt nigdy nie zauważył jej trudu
jej pracy
jej poświęcenia
jej pomocy kosztem jej samej.
Po co ją widzieć, gdy ona widzi wszystkich?
Zupełnie jak powietrze.
Jak łyk alkoholu.
Zazwyczaj pomocna,
ratująca istnienia.
Czasem niestety niszcząca wszystko,
zabierająca nadzieję.
Bez niej wielu by już nie było.
Żadnego "dziękuję".
Żadnego odzewu.
Pomogłaś?
Super.
A teraz zniknij.
Po co Ci Ktoś, gdy odzyskałeś Wszystko?